Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Klub Kajakowy Diabliscie-k


Idź do treści

Menu główne:


2016 - II LIDZBARSKA BIESIADA KAJAKOWA

Spływy kajakowe > Spływy 2016 roku

I znowu .... ŁYNA!

W dniu 4 marca udaliśmy sie do Lidzbarka Warmińskiego na Drugą Lidzbarską Biesiadę Kajakową by zgodnie z przyjętą w roku 2015 "uchwałą" o dorocznych klubowych imprezach otworzyć nasz nowy sezon kajakarskich przygód!

Tegoroczna formuła była jednak inna. Obejmowała oprócz tradycyjnej już ŁYNY również Marózkę i Pasłękę. W spływie wzęli udział FRETKA, BLUEMAN, KOTEK-SZWAGIER, JACEK i ja Wasz PREZES. Oczywiście wystąpiliśmy do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody w Olsztynie o zgodę na rezerwaty Las Warmiński i Pasłękę, którą otrzymaliśmy ( zgoda do wglądu TUTAJ).


Impreza miała również charakter poligonu testowego, bo oprócz mnie i JACKA wszyscy wystartowali na nowych kajakach. Na trasach spływów pojawiły się takie konstrukcje, jak: DAGGER KATANA 9.7 (w wersji DeLux), Jackson Rogue 9 i Jackson ZEN 75.

Druga Lidzbarska Biesiada Kajakowa rozpoczęła się w dniu 4 marca tradycyjnym wieczorem integracyjnym ... z szantami i nie tylko! Oprócz poczęstunku była również kajakarska rewia mody!

5 marca wyruszyliśmy do Swaderek koło Olsztynka na najpiekniejszy fragment Marózki.

Szybkie pakowanie sprzętu i przejazd do Łańska na drugi tego dnia etap.

Dalsza część sprawozdania jest autorstwa Arka.

Na Łynę dotarlismy w drugiej połowie dnia. Brakowało czasu na rozstawienie samochodów. Szybka decyzja...płyniemy w ograniczonym składzie. Kierownik spływu ten odcinek pokona na czterech kółkach ;) i bedzie czekał na nas przy ujściu Łyny z jeziora Ustrych.
Rozpoczeliśmy spływ zaraz przy budce strażnika w ośrodku Łansk. Gosia, Jacek ,Tomek i ja wyruszyliśmy na jezioro Łańskie wzdłuż ośrodka rządowego wypatrując ujscia Łyny. Ekipa wypoczęta, wiec wartko machała wiosłami.

Po przepłynięciu ok 2km...lekko juz znudzony jeziorem poszukałem w kajaku telefonu z mapą...okazało się że "mamy małe pierdolnięcie w dodawaniu". Nie zauważyliśmy ujscia rzeki! Zawróciliśmy i kierując się mapą wpłyneliśmy na rzekę. Trzeba przyznać ze ujscie starannie zamaskowane (jak to na "tajny" ośrodek przystało;)) trzcinami i długim molem. /tu foto ujscia/.

Łyna przepływa przez środek ośrodka. Widać dawny rozmach i przepych. Długie podswietlone mostki, mola, drewniane rezydencje. Dziś już zszarzałe trochę i nadszarpnięte zębem czasu.
Krótki odcinek pomiędzy jeziorami jest malowniczy. Kilka drzew w nurcie i juz wpływamy na jezioro Ustrych. Kierujemy się na północno-wschodni koniec jeziora. Tam według planu czeka na nas Prezes z gorącym termosem :). Po drodze mały zimowy akcent. Lód!! Podjęliśmy oczywiście kilka prób zrobienia z kajaków lodołamaczy :). Wreszcie docieramy do końca jeziora i zastawki na rzecze. Powoli się ściemnia. Jest oczywiscie Prezes i termos. Lądujemy w miejscu...do którego napewno wrócimy. To tutaj zaczyna się znany przełom Łyny zwany "Lasem Warmińskim".

Pakowanie kajaków i juz wyruszamy do naszej bazy wypadowej w Lidzbarku Warmińskim.

Drugi dzień mieliśmy spędzieć na Pasłęce. Znowu rola kronikarza przypadła Arkowi!

Wystartowaliśmy na wodę o godz.10 w czteroosobowym składzie: Gośka,Tomek, Jacek i Arek. Z brzegu wspierał nas sam Prezes. Wyposażeni przez Niego w oficjalne zezwolenie na spłynięcie Pasłęki i kilka rad wyruszyliśmy.
Liczyliśmy że może tym razem Jacek rozpocznie spływ przychlupem ;). Niestety rozczarował nas pięknym skokiem :).

Pierwsze drzewo czekało na nas już po kilkunastu metrach. Po kilkudziesięciu drzewach już nie liczyliśmy dalej :). Pasłęka uraczyła nas różnorodnością przeszkód, drzewa w poprzek, drzewa wzdłuż, pojedynczo, podwójnie, czasami po kilka naraz, pod powierzchnia, na powierzchni.. i każda przeszkoda inna!
Nie nudziliśmy się. Raz dołem, raz górą, to bokiem, z pomocą innych członków ekipy parliśmy do przodu.
Gosia (Fretka) pokazała nam całkowicie nową technikę pokonywania zwałek ;) Metoda roboczo nazwana "Taranem". Zwalone na siebie dwa pnie leżące w całej szerokości koryta po najechaniu kajakiem popłynęły razem z nią w dół rzeki o kilka metrów. Wyglądało groźnie.

I tym razem nie obyło się od żółtych kartek ....

I kolejna żółta kartka!

I w końcu długo wyczekiwane bystrze niedaleko miejscowości Wapnik. Kawałek górskiej wody na Warmii. Mielismy dużo radości spływając to miejsce i bawiąc się w nurcie :).

Docieramy do wsi Stolno. Od tego miejsca jakby mniej drzew. Zdarza się nawet zakręt za którym nie ma przeszkody. Na 300m przed mostem na trasie Miłakowo - Orneta jeszcze jedna solidna przeszkoda. Walczymy górą.....i obiecujemy solennie ze to OSTATNIE na dziś drzewo!! I już widzimy most i czekającego na nas Prezesa:) Jeszcze tylko spacer farmera z kajakmi pod strome podejście na drogę. Koniec. Jest 15.30, płynęliśmy te 18,5 km 5,5godziny.

Jak było ? Bosko! Pasłęka nie zawiodła naszych oczekiwań.Dużo wody,wartki nurt w krętym korycie, mnóstwo przeszkód, bystrze w Wapniku. Na tym odcinku poprostu dzika naturalna rzeka.

I to by było tym razem na tyle. Dziękuję Arkowi za trud włożony w opis przebytych szlaków. Dziękuję Jackowi za udane filmy! Do zobaczenia na kolejnym szlaku!!

W tym miejscu wkrótce pojawi się wklejka do książeczki TK.


Powrót do treści | Wróć do menu głównego