Klub Kajakowy Diabliscie-k


Idź do treści

Menu główne:


O sobie

O sobie

Bez nich - bez ich pasji , całe to moje pływanie nigdy by nie miało miejsca:
Dziękuję Markowi LITYŃSKIEMU (PTTK) i śp. Krzysztofowi KSIĄŻKOWI (PZK).

Nie znałeś (-łaś) Krzysztofa? Żałuj ... tutaj możesz o nim przeczytać.


To ja wymyśliłem ten cały wirtualny projekt. Mam na imię Piotr i urodziłem się 05.04.1971 roku. O sobie? Długo by opowiadać. Skupię się tylko na pływaniu. Bo z tym pływaniem w kajaku to dziwna sprawa. Jak sięgnę pamięcią wstecz, od roku 1987 pociągały mnie żagle. I te duże i te małe. W 1987 miałem w garści patent żeglarza, a 3 lata później sternika jachtowego. I działo się - oj dzialo! Był więc Bałtyk, Zalew Wiślany, Jeziorak i wiele innych. Rajsy duże i małe, rejsy samotne i duże żeglarskie obozy. Przez 10 długich, żeglarskich lat. W tym czasie byłem m.in. drużynowym 68 Wodnej Drużyny Harcerskiej przy Harcerskim Ośrodku Wodnym BRYZA w Elblągu i komandorem Wojskowego Klubu Żeglarskiego PTTK Hetman w Morągu.

Aż tu nagle ... Trach!

Nie wiem jak to sie stało, ale w 2000 roku wylądowałem w kajaku. Jak dziś pamiętam swoje narzekanie - "Co ja tu kur.... robię?!" - na pierwszym spotkaniu poświęconym szkoleniu instruktorów kajakarstwa w Wałczu na rzekach RURZYCA i GWDA. Fakt, była to kontynuacja mojej dość długiej przygody z PTTK. Ale nie spodziewałem się, aż takiego rozwoju wydarzeń.

Faktem stało się to, że na długie lata porzuciłem żeglarstwo i zostałem przy kajakach. Samo jakoś tak wyszło .... Jak znajdę czas ruszam na szlak. Były więc: Pasłęka, Kanał Elbląski, Nogat, Szkarpawa, Kawałek Wisły, Martwa Wisła, Motława, Radunia, Wel, Wierzyca, Zatoka Gdańska, Łyna i wiele innych (bardziej szczegółowo w mojej e-książeczce).


We wrześniu 2016 dotarłem wreszcie w góry: spłynąłem wielokrotnie całą Białkę Tatrzańską i popłynąłem kawałeczek Dunajcem! Poskakałem na torach kajakowych w Krościenku i Wietrznicy. Wrażenia - niezapomniane! Dziękuję moim pierwszym górskim nauczycielom - Jackowi i Maćkowi! Wróciłem tam rok później ... i chyba będę dalej tu wracał jak tylko czas pozwoli!

A miłość do żagli? Pozostała ... jak znajdę chwilę wrzucam deskę windsurfingową na dach i ruszam nad jezioro lub Zalew Wiślany. Spoglądam tęsknie na jachty kołyszące się wówczas na falach Zalewu!



Powrót do treści | Wróć do menu głównego